Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskid Sądecki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskid Sądecki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 września 2017

Obóz wędrowny – Beskid Sądecki i Pieniny – dzień 5

Spod Przehyby wyruszyliśmy około godziny 1100. Wreszcie nie padał deszcz, choć i tak utrzymywała się dość gęsta mgła. Po drodze jednak zaczęło się przejaśniać i mniej więcej w połowie drogi, gdy doszliśmy na polanę pod Dzwonkówką, na której znajdują się niewielkie zabudowania, Pomnik Partyzantów i Kaplica na Przysłopie, mogliśmy podziwiać roztaczające się stąd widoki na Beskidy i Pieniny.

Stąd zostało nam już tylko ostre ale krótkie podejście na skrzyżowanie szlaków Pod Dzwonkówką i zejście żółtym szlakiem do naszego dzisiejszego miejsca noclegu w uroczej Bacówce PTTK pod Bereśnikiem, z której roztacza się przepiękna panorama na prawie całą Szczwnicę-Zdrój oraz Tatry Bialskie, które o dziwo dzisiaj było bardzo ładnie widać, choć ich niektóre szczyty schowane były za nielicznymi chmurami. W pewnym momencie wyszło nawet słońce i przepięknie oświetliło okoliczne szczyty i całą Szczawnicę-Zdrój. Wykorzystaliśmy to oczywiście na zrobienie przepięknych zdjęć.

Ponieważ pogoda w końcu nam dopisała, to dzisiaj mieliśmy ognisko z kiełbaskami. Zaraz obok bacówki znajduje się specjalna wiata z miejscem na ognisko. Oprócz kiełbasek mieliśmy wreszcie możliwość upieczenia sobie na ogniu znalezionych po drodze rydzów. Były przepyszne! Najedzeni poszliśmy w końcu spać. Jutro schodzimy do Szczawnicy, a potem czeka nas kilkanaście kilometrów ciężkiej trasy po najpiękniejszej części Pienin. Zapowiadają piękną, słoneczną pogodę, więc widoki nareszcie powinny być wspaniałe!

sobota, 23 września 2017

Obóz wędrowny – Beskid Sądecki i Pieniny – dzień 4

Tak jak zapowiadali, dziś od rana lało. Dla nas w sumie to nic nowego. Nawet specjalnie nikt się tym nie przejął. Wyruszyliśmy o 945. Dziś również poszliśmy krótszą trasą, ale i tak musieliśmy przejść ponad 15 km i to momentami ostro pod górę.

Najpierw jednak zeszliśmy ostro w dół, czerwonym szlakiem do Rytra, które leży nad Popradem, na wysokości 500 m n.p.m.. W Rytrze wreszcie mieliśmy możliwość zrobienia zakupów w sklepie. Po wizycie w Groszku i spakowaniu prowiantu na kolejne dni udaliśmy się w kierunku Schroniska Przehyba. Czekało nas bardzo długie i ostre podejście z dużym przewyższeniem terenu. Schronisko leży bowiem na wysokości 1175 m n.p.m. Mieliśmy więc do podejścia prawie 700 metrów!

Po drodze na szczęście przestało padać i momentami nawet coś było widać na nielicznych punktach widokowych. Widzieliśmy także po drodze dwie piękne, żółto-czarne salamandry plamiste, no i znów zbieraliśmy grzyby, tym razem prawie same rydze. Było ich mnóstwo.

Do Schroniska Przehyba doszliśmy krótko po godzinie 1700. Niestety godzinę przed dojściem do niego znów się rozpadało i doszliśmy cali przemoczeni. Ale jutro i pojutrze ma zrobić się wreszcie ładnie. Zobaczymy… Niestety podobnie jak i wczoraj nie pozwolono nam zrobić grzybów. Spróbujemy je zabrać ze sobą jeszcze jutro, bo planujemy zrobić ognisko z zakupionymi dziś w Rytrze kiełbaskami. Jutro mamy znów spokojny dzień, bo do przejścia mamy jedynie około 10 km. Możemy się zatem wyspać!